W poniższym artykule pochylamy się nad wyrokiem, który zapadł w sprawie o bezprawne korzystanie ze zdjęć produktów należących do innego przedsiębiorcy. Mieliśmy w tej sprawie swój udział po stronie poszkodowanej przedsiębioczyni. Finał sprawy był dla niej pozytywny i udało się jej uzyskać odszkodowanie od sprawcy całego zamieszania. Skopiowanie kilkunastu zdjęć kosztowało finalnie około 7.000 złotych. 

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że ktoś skopiował Twoje zdjęcia? A może sam skopiowałeś na swój fanpage albo stronę internetową zdjęcie, które znalazłeś w Internecie, nie pytając jego twórcy o zgodę? Istnieje duża szansa, że naruszyłeś w ten sposób czyjeś prawa autorskie. Jeśli udało Ci się usunąć zdjęcie, zanim ktokolwiek zdążył je zabezpieczyć lub zgłosił się do Ciebie z roszczeniami, to miałeś sporo szczęścia. Dowodzi tego przykład prowadzonej przez nas niedawno sprawy sądowej.

Zapraszamy do lektury!

 

Kopiowanie zdjęć z Internetu. Co na to prawo autorskie?

 

Prowadząc sklep internetowy, zdajesz sobie na pewno sprawę, jak ważne są zdjęcia produktów. Dla klienta, który dokonuje zakupu na odległość, bez możliwości zapoznania się z produktem „na żywo”, zdjęcia są podstawową informacją o tym, jak produkt się prezentuje. Dlatego tak ważne jest dla sprzedawców, aby zdjęcia na stronie były atrakcyjne i stanowiły dobrą reklamę ich towarów.

W dobie Internetu wielu sprzedawców nadal wyszukuje potrzebne im zdjęcia w ogólnodostępnych źródłach, np. korzystając z wyszukiwarki. Często pojawia się pokusa skopiowania tak znalezionych zdjęć i umieszczenia ich na swojej stronie internetowej – bez zastanowienia nad tym, że mogą one być owocem cudzej pracy. A przecież fakt, że jakieś treści są dostępne w Internecie, nie daje nam od razu przyzwolenia na ich dalsze rozpowszechnianie.

Warto przypomnieć, że zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, przedmiotem ochrony prawa autorskiego mogą być w szczególności utwory fotograficzne.

Art. 1 pr. aut.

  1. Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

  2. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory: (…) 3) fotograficzne (…).

To po stronie twórcy utwory powstają co do zasady prawa autorskie do utworu. Ochrona prawnoautorska oznacza, że twórcy (lub innemu podmiotowi uprawnionemu z tytułu praw autorskich majątkowych) przysługuje m. in. wyłączne prawo do korzystania z utworu na wszystkich polach eksploatacji, a więc również jego rozpowszechniania.

Art. 17 pr. aut.

Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

 

Jakie prawa przysługują w przypadku bezprawnego użycia zdjęć?

 

O tym, że bezprawne wkroczenie w monopol prawnoautorski twórcy może być bardzo kosztowne, przekonał się przedsiębiorca, który skopiował i udostępnił na swoim fanpage’u na Facebooku kilkanaście zdjęć opublikowanych wcześniej w sklepie internetowym prowadzonym przez naszego klienta. Były to zdjęcia produktowe, przedstawiające ubrania sprzedawane w sklepie naszego klienta.

Nasz klient wykonał te zdjęcia samodzielnie, przy użyciu własnego sprzętu fotograficznego. Następnie poddał je obróbce i opatrzył znakami wodnymi z domeną swojego sklepu internetowego. W tym momencie zapewne nawet nie przypuszczał, jak bardzo te znaki wodne staną się przydatne w obronie jego interesów.

Wkrótce okazało się, że zdjęcia naszego klienta zostały opublikowane na fanpage’u konkurencyjnej firmy.  Oczywiście, autor fanpage’a nie podjął wcześniej próby kontaktu, aby zapytać o zgodę na ich użycie.

Zdjęcia, naturalnie, zostały wykadrowane od dołu, aby usunąć znaki wodne, wskazujące na ich oryginalne pochodzenie ze sklepu naszego klienta. Poza tym nie było jednak żadnych wątpliwości, że są to te same fotografie, które nasz klient wykonał na potrzeby własnej działalności.

Łącznie skopiowanych zostało kilkanaście zdjęć produktowych. Jak się okazało, część z nich widniała na fanpage’u konkurencji przez okres 2 – 3 miesięcy, a pozostałe od kilku tygodni.

Usunięcie zdjęć ze strony konkurencji przebiegło błyskawicznie – wystarczyło w tym celu wezwanie z przytoczeniem odpowiednich podstaw prawnych oraz wskazaniem na naruszenie praw autorskich klienta. Zaniechanie naruszeń praw autorskich to jednak tylko jedno z kilku roszczeń, które ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyznaje podmiotowi, którego prawa majątkowe zostały naruszone.

Art. 79 pr. aut.

  1. Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:

1) zaniechania naruszania;

2) usunięcia skutków naruszenia;

3) naprawienia wyrządzonej szkody:

  1. a) na zasadach ogólnych albo
  2. b) poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności (…) stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;

4) wydania uzyskanych korzyści.

Nasz klient zainteresowany był zatem uzyskaniem rekompensaty w wysokości dwukrotności tzw. stosownego wynagrodzenia. Stosowne wynagrodzenie rozumieć można jako opłatę, której twórca mógłby domagać się za udzielenie (w normalnych okolicznościach) licencji na użycie jego zdjęć.

Jako że konkurent nie zaakceptował kwoty, której żądał od niego nasz klient, wyegzekwowanie zapłaty odszkodowania wymagało wniesienia do sądu pozwu o ochronę praw autorskich.

 

Odszkodowanie za naruszenie praw autorskich. Jakiej kwoty można się domagać?

 

W sprawie kluczowe okazało się właśnie ustalenie kwoty stosownego wynagrodzenia należnego naszemu klientowi za rozpowszechnienie jego zdjęć przez konkurenta. Wysokość stosownego wynagrodzenia, co do zasady, ustala się w oparciu o praktykę twórcy w zakresie zawierania umów licencyjnych. W przypadku naszego klienta nie można było jednak oprzeć się na tego typu doświadczeniach, ponieważ nigdy wcześniej nie licencjonował swoich zdjęć.

Czy oznacza to, że klient nie mógł powołać się na przepis art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b) pr. aut., który uprawnia do skorzystania z tego typu rekompensaty?

Nie. W takim wypadku przyjmuje się inne sposoby wyliczenia kwoty stosownego wynagrodzenia, np. powołując się na obowiązujące stawki rynkowe. Dla obrony roszczeń naszego klienta szczególnie pomocne okazało się powołanie na wytyczne zawarte w tabeli wynagrodzeń Związku Polskich Artystów Fotografików.

Co ciekawe, tabele te nie mają charakteru prawnie wiążącego. Opracowane zostały w 2004 r. (a więc 18 lat temu!) na gruncie nieaktualnych przepisów prawa autorskiego. A jednak wygląda na to, że po dziś dzień nie dysponujemy lepszym „odniesieniem” dla standardów cenowych na rynku fotograficznym w Polsce. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że w sprawie naszego klienta biegły sądowy z dziedziny fotografiki, powołany dla wyceny zdjęć w oparciu o swoją wiedzę specjalistyczną, posługiwał się właśnie widełkami wskazanymi we wspomnianych tabelach ZPAF.

Pozwany nie negował, że dokonał naruszenia praw autorskich. Jego obrona koncentrowała się na wykazaniu, że dochodzona pozwem kwota odszkodowania jest nadmiernie wysoka i nie przystaje do faktycznej wartości zdjęć powoda, które w jego opinii miały charakter amatorski.

Ostatecznie sąd przychylił się w całości do roszczenia finansowego naszego klienta i zasądził na jego rzecz odszkodowanie w wysokości prawie 7000 zł. Pomocne okazały się m. in. zgromadzone w sprawie dowody w postaci faktur za sprzęt fotograficzny oraz oprogramowanie do obróbki obrazu, które pozwalały wykazać, że w rzeczywistości zdjęcia zostały wykonane przy użyciu profesjonalnych narzędzi, co niewątpliwie angażowało więcej czasu i pracy twórcy. Za nietrafione uznał więc sąd argumenty pozwanego co do amatorskiego charakteru zdjęć. Wartość zdjęć to kwestia w dużej mierze subiektywna, ale na pewno za ich wartością dla pozwanego musiało przemawiać to, że w przeciwnym razie nie skopiowałby ich na swój profil.

Zasądzając odszkodowanie, sąd przychylił się do wniosków płynących z opinii biegłego. Kwota zasądzona na rzecz powoda odpowiadała dwukrotności stosownego wynagrodzenia, które według kalkulacji biegłego powinno wynosić 375 zł za wykonanie zdjęć oraz 3040 zł za ich wykorzystanie przez pozwanego w Internecie. Biegły wziął tutaj pod uwagę zarówno czas naruszenia, jego miejsce, jak i widoczność zdjęć (tzn. jaką powierzchnię ekranu zajmowały zdjęcia na fanpage’u pozwanego według wytycznych z tabel ZPAF).

Wiele osób może uznać, że 7000 zł to całkiem spora rekompensata za skopiowanie kilkunastu zdjęć ubrań. Tym bardziej że skala tego naruszenia mogła wydawać się (w tym zapewne samemu pozwanemu) niepozorna. Przez fanpage pozwanego nie prowadzona była żadna sprzedaż, przedstawiał on jedynie informacje kierowane do potencjalnych klientów jego sklepu stacjonarnego. Sam fanpage również nie miał szczególnie wielkiego rozgłosu – „lajkowało” go kilka tysięcy osób. Zdjęcia nie przyczyniły się prawdopodobnie do powstania wymiernej korzyści po stronie pozwanego. Były to zresztą argumenty, na które bezskutecznie pełnomocnik pozwanego powoływał się w swojej linii obrony.

Jak jednak potwierdziło prawomocne orzeczenie sądu w omawianej sprawie, uprawniony dochodzący odszkodowania ryczałtowego nie musi udowadniać faktu poniesienia szkody na skutek naruszenia jego autorskich praw majątkowych przez pozwanego. Ustawodawca miał bowiem na uwadze trudności dowodowe w zakresie ustalenia rzeczywistej wielkości szkody. Tym samym uprościł sposób dochodzenia roszczenia i wyposażył uprawnionych w alternatywę: mogą wybrać, czy chcą dochodzić roszczenia odszkodowawczego na zasadach ogólnych, co wymaga wykazania poniesionej szkody oraz jej związku przyczynowego z dokonanym naruszeniem, albo też mogą żądać zapłaty ryczałtowego odszkodowania w postaci dwukrotności stosownego wynagrodzenia, co wymaga tak naprawdę jedynie ustalenia, że doszło do naruszenia ich praw autorskich.

 

Podsumowanie

 

Sprawa naszego klienta zakończyła się dla niego pełnym sukcesem. Nie zawsze jednak nasi klienci przychodzą do nas w roli poszkodowanych.

Zdarza się, że zgłaszają się do nas osoby, które otrzymały wezwanie do zaniechania naruszeń i zapłaty odszkodowania za skopiowanie cudzych zdjęć. Czasami są to bardzo niepozorne przypadki, polegające np. na skopiowaniu jednego zdjęcia znalezionego po wpisaniu odpowiedniej frazy w wyszukiwarce. Rzadko takie osoby są świadome, że skopiowane zdjęcie może być chronione prawem autorskim, a tym bardziej nie zdają sobie w pełni sprawy z zakresu roszczeń, jakie może podnosić podmiot uprawniony.

Z tego względu poniższym artykułem chcemy uświadomić nie tylko osoby uprawnione o przysługujących im roszczeniach, ale także uczulić wszystkich, którzy prowadzą działalność przez Internet, aby z ostrożnością podchodzić do znalezionych w nim treści – nie tylko zdjęć, ale też np. filmików, tekstów czy grafik, które mogą stanowić utwór w rozumieniu prawa autorskiego.

Ktoś skopiował Twoje zdjęcia lub sam otrzymałeś w tej sprawie wezwanie? Chętnie pomożemy w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami telefonicznie 61 847 55 18 lub mailowo: kontakt@regulaminowo.pl